Ślub Saszy i Przemka był bezkompromisowo dostosowany do ich zainteresowań. Bardzo podobała mi się ich pomysłowość (oryginalny projekt zaproszeń, spinek do mankietów, prośba o pampersy zamiast kwiatów) a także wykonane przez Saszę dekoracje i kompozycje kwiatowe czy Przemkowy wieczorek z grami planszowymi. Zakochałam się w kotach nadzorujących przygotowania (jeden z nich był nieśmiały a drugi pozował jakby potrzebował profilowego na tindera). Mam nadzieję, że udało mi się choć trochę oddać ciepłą i pełną radości atmosferę panującą w trakcie imprezy.



































      Udostępnij